wtorek, 31 maja 2016
Do widza
zabiorę w podróż
do samej siebie
łyk powietrza
promień słońca
kawałek chmury
w kapliczce serca
a raczej trzewi
umieszczę wszystko
jeśli zechcesz
pooglądaj
i nie oślepnij :)
oczywiście JA
w gąszczu ich pragnień i snów
ja
obojętna
to mnie męczy
od
ich niecierpliwość
tęsknoty i sny
w których jestem
spragniona
czekająca
marząca o każdym
moje półprawdy
a przecież tak nie lubię
być nieprawdziwa
Dariuszom - no cóż
dylematy
czy wypada
a potem potok słów
i odsuwam się
fakt - lubię szczerość
ale tak od razu
zaglądać mi pod sukienkę
przystopuj mój miły
bo za daleko
nie posuniemy się :)
Po rozmowach z CZ i Dario (a i Sebastian dołożył cegiełkę)
zawsze masz wybór
siedząc nad przepaścią
stojąc o krok od skoku
możesz
nie odlecieć
ale
poszybować duchem
spojrzeć w słońce
prozaiczność zabija
podobnie jak nadmiar wrażeń
poniedziałek, 30 maja 2016
GM - dumania
even
you will go valley
does not matter
if you cut your wings
and you leave me
I will cry?
perhaps
I'll be sentimental
with time
no answer
only silence
echo
bottom of the well
returns (eng ver)
i will burst into bloom rose
in your eyes
or bar in your eye
blade of grass
select
I fall in memory
day after day
I sit as thorn
or a beautiful memory
unfortunately
They do not open so
would i knew
knowledge rather her hunger
eats me
leaving only the eternal questions
powroty
zakwitnę różą
w twoich oczach
albo belką w oku
źdźbłem trawy
wybierz
zapadam w pamięć
dzień za dniem
siedzę zadrą
czy pięknym wspomnieniem
szkoda
nie otwierają się aż tak
by to zgłębić
wiedza a raczej jej głód
pożera mnie
zostawiając tylko wieczne pytania
sen & wyjaśnianie go
przyjęcie urodzinowe
może imieniny
słoneczny dzień
trawa i białe obrusy
na stołach
prawie weselnie
a potem
ciemne chmury
i stypa po mnie
w mojej obecności
niby żywa
niby martwa
reminiscencje po pogrzebie MK
spotkanie koleżanek
po latach
to siedzi
i lęk przed śmiercią
kogoś
do tego wiadomość od CZ
wiedza o mamie Hani
stan mojej i jej myśli
choroba starość widziana wciąż
zatrważa
daj mi siłę
na przyszłość
Mahmedowi ver pl
formuję cię
może
Moje każde tak
i każde nie
akceptujesz
mówią mi
Arabowie to zło
może
w Damaszku
jesteś szczęśliwy
tak mówisz
wasze oczy
twarze
łzy
teatr to
może
ale ty
i inni
Fascynujecie
czasami
uciekam
by później
wrócić
znów zobaczyć
magię
net to dla Ciebie
prawdziwy dom
idealne dusze
idealna nierealność
For Mohamed-lawyer
i form you
maybe
my each yes
and each no
you accept
they say me
Arabs are evil
maybe
In Damascus
you are happy
maybe
your eyes
faces
tears
it theatre
maybe
but you
and others
fascinated me
sometimes
i run
and later
im back
to see
your magic
net it for you
a real home
i know
perfect souls
ideal unrealistic
niedziela, 29 maja 2016
zniechęcenie?
pomimo rozwidleń dróg
większość kończy się ślepo
jak zawalone przejścia
w korytarzu życia
przecinam lub ktoś
to robi
to norma
tak mało jest jednak ludzi
wartych mojej uwagi
na dłużej niż rozmowa
albo dwie
Koni - again -motyw koła
nie wiadomo ile przeczuć
jest potrzebnych żeby poczuć
jakieś wzniosłe swe uczucia
by dotknięcia a nie kłucia
czuć na ciele bo na duszy
nie za wiele mnie poruszy
ten czy tamten - daję słowo
nie chcę być tą Ewą nową
co odcina się od złego
tego nie wiem - ej kolego
zostawiłeś mnie samopas
mimo twoich słów jest pas
milczę czekam może end
powiem skarbie ci adieu
nie wczepiłam się jak chciałeś
w twoje ciało - owszem całe
w tatuażach jest ciekawsze
ale przecież nie na zawsze
będę zaczepiała - nuda
z czasem robi się ułuda
a ja jestem z krwi i kości
nie ma we mnie tej miłości
która sprawi że na wieki
będę czekać aż opieki
potrzebować będziesz - mama
czeka na cię - choć nie sama
żyje sobie towarzysza
wzięła a nie szyszak
nie samotność choć ty wolisz
tak zostanie z twojej woli
bycia tak niedoskonałym
że nie wierzysz - czyn niemały
nie przekonam nawet nie chcę
tylko w koło się już kręcę
i te same ruchy czynię
bo w rutynę wpadłam - minę
w zawieszeniu rosną cienie
na werandzie - wiwat lenie
ja posłucham znów Długosza
a ty przybądź mi z Cicho sza
po rozmowie z Dariusem ale i Michałem (bywa)
nie mam w sobie
pragnienia ludyczności
jeśli zabawa to jednak
na poziomie
mogę poudawać że jest super
do czasu
gdy znudzi mnie forma
i kształt
czyjaś poza
trudno nazwać to odejściem
bo nie podeszłam
wolę zatrzymanie
pauzowanie kogoś
w końcu
nic na poważnie
choć bawię się
nieludycznie
sobota, 28 maja 2016
sen
szkoła - chyba liceum?
Renia w sklepie
rzeczy w moich dłoniach
pośpiech
istnienie w kilku miejscach
dyskusja z Asią o zakupach
droga do szkoły
i spóźnienie do Marysi
a potem
autobus pełen mężczyzn ze wsi
obserwujących nieżyczliwie
a raczej z ukrytą agresją
i moja nagość
zderzenie ich chceń z hipokryzją
śmiech tuszujący pożądliwość
JA
zabieram siebie na ląd
nieznany
na połacie nieskażone
ludzką ręką
odludzie lecz bezpieczne
bo wewnątrz mnie
bez obawy że za drzewem
czyha drzewiec
leśny zwierz
lub zły duch
tylko taka wyprawa
kusi mnie wciąż
pełna tajemnic
nieprzewidywalna
nigdy nie wiem
jakie wnioski czy doznania
wewnątrz
jest wielki świat
nowy dzień
świt za świtem
nadchodzi brzask
czas przemyśleń
poznanie siebie
to ważne
dokąd idę
czego chcę
całkowita cisza
półmrok i cienie
idealny czas
na zaglądanie
w swoją duszę
tu i teraz
pełnia szczęścia
spokój
pojednanie
z samą sobą
nie chciałabym
by ktoś
zakłócił to we mnie
choć wielu tego chce
ale po co
piątek, 27 maja 2016
wędrowcowi Boscha
nawet jeśli
już jutro zaświeci słońce
albo i dziś
ucałuj je
na dzień dobry
czynisz to w sercu
wiem
choć udajesz twardziela
nie zamieniłabym ciebie
na nikogo innego
czyżby duchowość
była mi najważniejszą?
wspomnieniowo Grzesiu
bukiety dostawane na powitanie
czasami zostawiam jeden kwiat
na pamiątkę
planuję mieć pudełko wspomnień
do tego karteczki czy imiona?
na pewno nie daty
bo do nich nie mam pamięci
lata może bym i ustaliła
na podstawie wierszy
choć nie każdy dar
zasługiwał na zapamiętanie
każda podróż uczy
każde zderzenie też
albo rozwijam skrzydła
albo kulę je pod siebie
choć rzadko rani ktoś
bo czym czy jak
skoro nie oczekuję
słowa czyny gesty
dają mi pomimo
swoich ułomności
niczym w otwartej księdze
czytam im myśli
mówisz wciąż
facet jest prosty
jak budowa cepa
wystarczy popatrzeć
Pazurze trwaj we mnie
gdziekolwiek pójdę drogą
nie zawsze tą właściwą
ty także noga za nogą
za duszą litościwą
i czasem zatrzymujesz
oglądasz co za tobą
czy mnie ujmujesz sobą
bo wciąż do ciebie biegnę
jak pies co poczuł wolność
i zerwał się z łańcucha
a potem wracam w twój świat
czy ty mnie czasem słuchasz
poczytam twe literki
posłucham głosu twego
opowiem ze szczegółem
swe losy manieryczne
skomentuj tak jak zwykle
te moje czyny z nimi
by podać mi na tacy
kto chce postąpić podle
ja przytakuję głową
uśmiecham się do ciebie
i jestem taka zgodna
z twym słowem - lata ćwiczeń?
podumam w swej cichości
rozważę w swojej duszy
i znów pognam na oślep
do jakichś innych ludzi
ty czekasz niczym ojciec
na powrót córki lecz
pomimo swego zdania
poddaję się tokowi
myślenia - tak podobni
a jednak aż tak różni
dekadę tak potrwamy
lub dłużej byle dalej
bez uczuć jakichś innych
niż polubienie szczere
nikt inny nie zastąpi
twych słów zamkniętych we mnie
czwartek, 26 maja 2016
Po rozmowie z Paulosem
Jutro może gwiazdy porozmawiają
ze mną albo z tobą
Jutro może usiądziemy na trawie
jutro wyznasz miłość (czy ja czekam)
i w milczeniu trwać będziemy - zero słów
ale dzisiaj jestem przecież tak daleko -
taka prawda a ty dumasz czy to dobre
i w ciemności tylko ja siedzę ci w głowie
no a w sercu- tego nie wiem - ja czy inne
to nieważne
no bo wczoraj nie znaliśmy się - tak to było
nie wiedziałeś o mnie nic ni ja o tobie
dzień wczorajszy był powietrza tylko pełen
niezbyt hot i do tego czułeś duszę
że samotna i niczego już nie prosi
nic nowego niby się nie wydarzyło,
lecz twoje myśli krążą o mnie niczym ptaki
Inne women w twej pamięci lecz nie obok
moi wciąż czekają kiedy skończę
grać na tobie jak na instrumencie
by powrócić do nich po swojej zabawie
ze mną albo z tobą
Jutro może usiądziemy na trawie
jutro wyznasz miłość (czy ja czekam)
i w milczeniu trwać będziemy - zero słów
ale dzisiaj jestem przecież tak daleko -
taka prawda a ty dumasz czy to dobre
i w ciemności tylko ja siedzę ci w głowie
no a w sercu- tego nie wiem - ja czy inne
to nieważne
no bo wczoraj nie znaliśmy się - tak to było
nie wiedziałeś o mnie nic ni ja o tobie
dzień wczorajszy był powietrza tylko pełen
niezbyt hot i do tego czułeś duszę
że samotna i niczego już nie prosi
nic nowego niby się nie wydarzyło,
lecz twoje myśli krążą o mnie niczym ptaki
Inne women w twej pamięci lecz nie obok
moi wciąż czekają kiedy skończę
grać na tobie jak na instrumencie
by powrócić do nich po swojej zabawie
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















