czwartek, 29 listopada 2012
skojarzenia
wierzby z włosami
jak płaczące kobiety
stojąc przy wodzie
wspominają przeszły czas
stare kobiety
których nikt nie głaszcze
gdy nocą wtulają się
w koc
tylko poduszka elektryczna
i ciepły kaloryfer
dają im
odrobinę żaru
Panie nie pozwól
by ich zgorzknienie
owładnęło
moją duszę...
N. - tęsknie patrząc w okno...
na mój dotyk
reagujesz tak
że nie wiem
czy krew buzując
w naszych żyłach
nie zmieni koryta
twoje ciało pulsuje
gdy moje dłonie
błądzą po skórze
stapiając się z sobą
nasze ciała
stają się
prozaiczną jednością
choć sam proces
jest poezją
perełki westchnień
krople szeptów
nizam je w sobie
by po czasie
zamienić w słowa
nieadekwatne
do tamtych chwil
ułomne litery
kalekie wyrazy
nie oddają
pękania z rozkoszy
ciał
pamiętam... (dla N.)
oglądam w lustrze
odbicie swoich oczu
w których widzę
pamięć minionych chwil
nigdy nie jestem pewna
czy momenty uniesienia
były moim udziałem
twoje ciało
badane językiem ustami
opuszkami palców
pamiętam dokładnie
jego strukturę i gładkość
wszechmocna siło
daj mi część swojej mocy
bym mogła przetrwać
pustkę swoich rąk
nocą ponoć (choć dla mnie to już dzień)
o 3 nad ranem
wszystko wydaje się nierealne
uczucia do kogoś
lubienia i antypatie
może ciut
współczucia dla bliźnich
machanie grabarza
nawet Gutek
śpiewa o braku miłości
trochę ciszej
głośne gitary
i zabijanie w sobie
beznadziei
jeszcze 3 godziny
i wszystko
odzyska barwy miodu
wtorek, 27 listopada 2012
dzień za dniem (koni mi jednak żal?)
w piątek trzysnastego
koty są tak czarne
że gdy mnie mijają
patrzę z zadziwieniem
cegły wciąż spadają
na ulicy gwarno
przechodzę i widzę
zagonionych ludzi
pędzą i nie patrzą
na nic dookoła
zauważą w końcu
bliźniego czy nie
zmianę w oknie jakimś
liście na chodniku
chmury za stalowe
czy ławeczkę w parku
czemu zastanawiam
się wciąż nad spokojem
wyciszeniem zdrowiem
tym wewnętrznym kogoś
filozofią wschodu
przesiąkam jak gąbka
gdzie czas na spoczynek
relaks i spełnienie
szybki seks dla jednych
dla drugich sport jakiś
trzecim uśmiech dziecka
a czwartym zgorzknienie
i dziwią się potem
że choroba przyjdzie
wtedy spowolnienie
i płacze nad sobą
zanim zachorujesz
zastanów się chwilę
czy warto zabijać
swoje ciało w pędzie
coś za coś pamiętaj
oprócz ciała dusza
gdy ona choruje
krzyczysz niespokojny
wiecznie ci potrzebne
ale co - sam nie wiesz
a wystarczy z sobą
sam na sam pogadać
nie zagłuszać radiem
czy muzyką głośną
kto nie chce wysłuchać
siebie jak w spowiedzi
niech liczy na straty
tak jest już niestety
gdy nie dbasz o całość
zacznie ci szwankować
jakaś część by potem
zatrzymać się zechcesz
pomyśleć przez moment
i czego chcę w sumie
co mi w duszy łka
poniedziałek, 26 listopada 2012
wodą być...
tak lubię
oglądać
kręgi na wodzie
regularne okręgi
idealnie krągłe
między którymi
odstępy też równe
zamienić się w jeden
czuć że obok
w niedalekiej odległości
jest ktoś identyczny
wystarczy krok
a będzie przy mnie
mój bliźniak
sąsiad kochanek
a przecież
nie muszę marzyć
nie muszę szukać
jest co jakiś czas obok
i tylko zastanawiam się
czy to nie sen
czy wyobraźnia nie mami
skoro jest tak ...
niedziela, 25 listopada 2012
Jako róża...
rozkwitam różą
dla ciebie tylko
płatki rozchylam
na powitanie
tyle znam sztuczek
by wzbudzić w tobie
zamęt i drżenie
marzeń spełnienie
nic nie jest proste
powiesz w zadumie
za dużo doznań
za mało spotkań
za krótkie noce
i dni tak pędzą
gdy my we dwoje
czas jest niebytem
zamknięci w kuli
wspólnych rozkoszy
tak zaplątani
zjednani z sobą
i tylko słowa
nam niepotrzebne
powiem za dużo
nie to co chciałbyś
omijam łukiem
marzenia duszy
tylko fizyczność
tak jest wygodniej
niech niewygodny
dla nas romantyzm
zostawi serca
w spokoju bowiem
tak jest bezpieczniej
po co przysięgi
poważne plany
co będzie potem
trwajmy w tym kręgu
westchnień odpływań
pragnień oddechów
wzlotów i zmagań
cielesność podaj...
wtorek, 20 listopada 2012
niepoważnie
krokodyle łzy wylewasz
jeśli źle to ciężka sprawa
ja ci mówię jako Ewa
że porzebna ci naprawa
śrubki trzeba podokręcać
naoliwić stare tryby
ja cię wcale nie chcę wkręcać
ani nie chcę pójść na ryby
nie mam potrzeb ani chęci
by cię zmusić do działania
ale ruch mnie bardzo kręci
zastój precz - i nie zasłaniaj
się zmęczeniem brakiem czasu
to wymówki trochę słabe
chodźmy na zwiedzanie lasu
i połapmy choćby żabę
wezmę cię za rękę chwilę
byś zabłądzić nie był w stanie
tak przejdziemy jedną milę
napotkamy płową łanię
zdjęć porobisz co niemiara
potem jakiś odpoczynek
i znudzeniu powiem wara
do rozważań jest przyczynek
bo co dalej towarzyszu
czy odetchniesz wyluzujesz
zerwij garść tego sporyszu
co tak rośnie - czy to czujesz
jak tlen w płucach rozwesela
jesteś coraz lepszej myśli
byle dotrwać do wesela
jakiejś krewnej- czy Gabrysi
zatańczymy tango razem
ty prowadzisz - ja poddaję
się bez słowa - tym obrazem
wiersz zakończę -rękę daję;)
poniedziałek, 19 listopada 2012
do N. - a ile (z dedykacją J. Kleyffowi)
dróg jest tysiąc lub więcej
każdy krok to wyprawa
w stronę czyjegoś świata
pooglądam je z bliska
te kolory tak ważne
dusza przecież ma cienie
czerwień zółć czy też zieleń
wszystko w różnych proporcjach
tego pana w niebieskim
jasnym prostym i białym
tylko na samych końcach
trochę widzę szarego
tamten jest w pomarańczu
ciepłym i migocącym
gdy się zbliżę rozjaśni
ciut różowym i beżem
już następny podchodzi
w czerni złocie i brązie
by z nim złączyć swe serce
trzeba dużo czułości
poodganiać tę ciemność
bo w swej duszy ma lęki
jakieś złe doświadczenia
co zmieniły go w kamień
pełen różnych sprzeczności
zaufania w nim zero
nigdy szczerze nie mówi
woli milczeć i słuchać
o czym myśli zagadka
czym się smuci nie zgadnę
ile dróg mam wydeptać
by się odkrył choć trochę
pozy gesty i miny
nie odgadnę niestety
i tak trwamy - tak pięknie-
lecz co dalej... się głowię
prosi oddaj mi siebie
swoją duszę i ciało
pozaplątuj się we mnie
byś nie chciała wydostać
i tak tkwimy w układzie
intensywnie i dziwnie
może pytać? - odpowie
może czekać na słowa
może odejść - czy umiem
skoro jest idealnie
dopasować się mogę
jak dłoń w dłoni
zespala
czy zbyt dużo wymagam
czy te lęki za duże
zmienić siebie zezwalać
na istnienie tajemnic...
komuś... (chyba Z.)
nagie myśli
o czwartej nad ranem
są jak drzewa
zmoknięte i smutne
przetaczają się chmury
na niebie
co jak ołów ma kolor
weź do ręki
pastele
i namaluj mój smutek
ten posępny jak szarość
połączona z burością
nie chcę więcej
tych tonów
czy mi zabrzmisz radością
i zadźwięczysz jak harfa
o tysiącu strun srebnych
które w słońcu migocą
jak światełka w ciemności
proszę tylko o jedno
rozjaśń świat mój
jasnością
niedziela, 18 listopada 2012
świat szpitalem
kawałek po kawałku
zamieniam się
w skałę Piotra
znieczulam się
by jak obojętny widz
zrozumieć
wciąż proszę Boga
o spokój w sobie
a jednak
Toltekowie mieli rację
stwierdzam to
chwilowo zarażona
poznanie
rozumiem
pozy i gesty
akceptuję
choć nie do końca
zasady rządzące
światem
nie pochwalam
brudu i beznadziei
nie pozwalam
na ranienie
ale
mija czas
i słońce
zamazuje złe kontury
nowa?
uodparniam się
na
chamstwo
zawiść
zazdrość
podłość
pomimo to
kleszcze bezsiły
wytrącają mi
z ręki
pogodę ducha
piątek, 16 listopada 2012
po rozmowie i alkoholu z K.
letnie rozpalenie
daj mi Panie
pożar ciała
przebacz mi Panie
światłość chwilową
racz mi dać Panie
sto razy pytałam
skoro dałeś nam
ból pożądania
czemu tak rzadko
dajesz jego spełnianie
potrzeby ludzkie
sen jedzenie seks(?)
niczym zwierzęta
i tylko cywilizacja
nas hamuje...
natręctwa
białe jabłka Carrolla
jem wieczorem
tuż przed snem
historia miłości
która jest też moją
natrętna analogia
nasuwa się sama -
bezwiednie
patrzę na Etericha(N.)
oczami Isabelle...
gorycz
lepszy świat
który mami
kolorami niebytu
choroba natłoku myśli
jedni zabijają ją
alkoholem
znieczulenie
setka sztach lub seks
trzy razy s poproszę
dla N. -który raz... już przestałam liczyć
touch me
tylko twoje dłonie
są moim światem
jak w niebycie
trwamy będąc obok
kiss me
pocałunki niczym ptaki
sfruwają na moje ciało
ich lekkość
przypomina dotyk skrzydeł
want you
sycisz mnie
swoim ciałem
wciąż głodna
nie pragnę niczego więcej
give me youself
niczego więcej
w chwili bez czasu
jestem nasycona tobą
na tak krótko...
dla N. przed następnym
popatrzenie sobie w oczy
tęsknie z żądzą czy uczuciem
jest tym wstępem który lubię
na początku poczuć z tobą
nie jest łatwo się zrozumieć
ty chcesz karmić swoje zmysły
obrazami czy zapachem
może dotyk też jest ważny
szyję badam i policzki
brodę zarys szczęki oraz
twe powieki czoło usta
obrysuję swoim palcem
kontur warg - wilgoć języka
sunę w dół by mięśnie wyczuć
jak tężeją pod dotykiem
gładkość skóry- sprawdzę dłonią
i językiem bo tak lubię
słony smak czy słodki będzie
to zależy czym nakarmisz
swoje głodne usta - powiedz
jaki dotyk jest najlepszy
skoro wszystko dla mnie dobre
każda czułość i pieszczota
idealna bo te chwile
wciąż wzmagają me pragnienie
i wciąż mało mi niestety
ślady śliny mej na piersi
twojej znaczą drogę w dół
i sunę -brzuch podbrzusze
czuję lekkie drżenie twoje
twoje czy zniecierpliwienie
kiedy usta me obejmą
miejsca gdzie wrażliwość twoja
pozostanie na mej łasce
będzie lekko delikatnie
by pobudzić twoje chucie
byś nie myślał o czymś innym
niż o moich dłoniach palcach
i języku wargach czy miękkości
którą daję -przecież całą
czy poczujesz moje wnętrze
gdy się wedrzesz- prawie siłą
oddam siebie całą przecież
w swej ekstazie spłonę chwilę
by za moment to odeszło
chwila przerwy- znowu zamęt
w myślach - nie chcę i przerywać
tych magicznych -tak- uniesień
dasz mi więcej - ja wiem o tym
oddasz siebie mi na własność
aż poczuję twoje wzloty
gdy osiągasz apogeum
jest tak błogo - nie przestawaj
nasze ciała wiedzą o tym
które z nas jak reaguje
na drugiego - jakie słowa
i pieszczoty są potrzebne
do podniety - do pożaru
by twe serce biło szybko
bym ja cała była w ogniu
oddajemy siebie wzajem
tak to lubię -wiesz już o tym
ale cóż...wiersz nie jest taki
jaki w planach miałam- przebacz
nie jest łatwo wenę zmusić
do rygoru czy ujarzmić
jak zwierzęcia które w łańcuch
i niech stoi i niech warczy
ja nie będę weny prosić
wyszedł wiersz- ot jak igraszka
trochę smutna ciut gorąca
jak ciał naszych połaczenie
ty ocenisz - ja poczekam
czekam czekam - na zbawienie...:)
Anisurowi
maybe
my hand in your
maybe
we will happy
but
if i sinking song
i want
you sinking with me
maybe
hours will be our
maybe
my body will be your
but
i dont know this now
i want
know which your soul
i know your smile
and lips
i know your eyes too
but
i want see your thinks
how
you tell me
my boy
niedziela, 11 listopada 2012
two
my body
is only me?
i remember us
and
im thinking
what is possible
you & i
together
one body-one soul
where is my freedom
and where i'm
when you in me
tell me
its true or not
i like
when we are close
but
i like be myself
too
the indecisions
dont dead
never
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















