wtorek, 30 sierpnia 2011
Tomkowi...
nasze szepty i westchnienia
są przyczyną tego że
wciąż na Ciebie mam ochotę
to jest pewne to się wie :)
twe starania moje czyny
są wspomnieniem ale gdy
tylko zechcesz ja znów podam
swoje usta - siebie całą
potem cisza i w półmroku
albo w słońcu już niedługo
bedzie magia będą błyski
cisza ciepło i dotyki...
jednakowe nasze chęci
czyje większe nie dojdziemy
bo pragniemy wciąż od nowa
potem będzie znów jak w śnie
tylko niech nadejdzie czas
niedziela, 28 sierpnia 2011
zmieniam....się?
pełna równowaga -
spokój odwieczny
w ciszy nocy
obserwując siebie
zastanawiasz się
czy świt da
ukojenie
nie udzielę odpowiedzi
nie znając nikogo
z twojego obrzeża
nawet twój kot czy pies
jest poza moją
percepcją poznania
ale powiedz
czy można poznać
tak do końca?
skoro wciaż zmieniamy siebie
skoro wciąż zmieniają się inni
a świat mknie jakby miał
za chwilę rozpaść się
na drobiny drobin
myśląc o...
ostre krawędzie tnące do krwi
a mimo to żyjemy
na pustej przestrzeni
naszej egzystencji
za chwilę śmiech i szczęście
w promieniach słońca
zapłonę jasnością
by zgasnąć cichym wieczorem
stając się garstką popiołu
słońce i cień - nieuchronnie razem
niczym natura człowieka
uśmiech i łzy
szczęście i smutek
jeszcze wczoraj
już jutro
czekam...
rozmowa z dzudzą...
niepoważne zdania
pisanie pół żartem
a nawet całym
na serio? powoli tracę
wiarę nie w ludzi
raczej w siebie samą
skoro wszystko odchodzi
w czerń nocy - nawet
frazesy i opinie
błyski rozumienia
i odpryski wiedzy
zbieram je
jak muszle na plaży
jak kolorowe szkiełka
rzucone pod nogi
spacerującym
w słońcu są prześliczne
w dłoni jeszcze migoczą
ale nocą
patrzą na mnie ślepo
bez szansy ?
jednak nowy dzień
nowa jasna plaża
i znów błyski
przyciagają mnie
mamiąc i kusząc
następna noc
strach i aby do świtu
przecież lubię
nietoperze...
sobota, 27 sierpnia 2011
skarby królowej Saby ;)
szukam wciąż
zakopanego skarbu
nigdy nie wiem
czy wystarczy dmuchnięcie
by zalśniły klejnoty
prosto w oczy
a może tylko
odgarnięcie pyłu
na znajomej ulicy
a znajdę też
ukryte przeznaczenie
wnerwkowi - chyba pierwszy?
apostrof i wykrzyknik
i kropka nad i przecież
to wszystko mi pasuje
gdy myślę o diabełkach ;)
szczególnie migotania
w Twych oczach
mnie czarują
choć lata upływają
nam na rozmowach tylko
wciąż i sentyment jakiś
czy przywiązanie czułe
i tylko mi półeczki
z książkami w kształcie
kresek
ciekawe czy pamiętasz
te pierwsze pogaduszki
na wpół ze zrozumieniem
na wpół - zduszony śmiech
przymrużmy oczy znowu
bo idzie senny kot ;)
czwartek, 25 sierpnia 2011
Dla K.P.
nawet jeśli
są planety bez słońca
jeśli szary pył
pokrywa ich wnętrza
nie chcę tego wiedzieć
tak lubię zagladać
w ciemne oczy przechodniów
mami mnie czarna głębia
ich nieskończoności
czy oczy bez dna
kryją pustkę w duszy?
przekonaj mnie
że jest inaczej...
jednak cogi
setki kilometrów
mgławica Magellana
słońca i cienie
na jakiejś półkuli
czy zakrywając mi oczy
swoimi obrazami świata
zaciemnisz mój
ja wiem najprościej
jest zdobyć zaufanie
potem przekonać do swoich
wizji rzeczywistości
pogodzenie się z tym
by moje gwiazdy lśniły
w twoich rękach
nie jest przecież tym
co mnie zatrzyma
na razie ciekawość
zasłania wszystko
ile piasku w dłoniach
Ci dam?
może jeśli poprosisz
zostanę na dłużej...
znów T.P. :)
Zabierzemy w tę podróż
i marzenia i chęci
trochę wspomnień –
choć byłych
do dziś jednak tak ważnych
zaplączemy się w sieci
i rozkoszy i pragnień
czy wydostać się zechcę
jeśli zdarzy się znów...
te ochoty i chcenia
są tak silne bo przecież
los nam dał niespodziankę
taką że lepsza cisza
szepty głosy w półmroku
tylko tyle aż tyle?
trwamy – chcemy
to prawda
nikt nam i nie zaprzeczy
ale czy ktoś przeczuwa
pst... będzie cdn ;)
środa, 24 sierpnia 2011
inny Miś inny Cortez...
zdobywca białogłów
czy raczej bieli fal
migotliwe słońce
odbija w twoich oczach
morskie bałwany
skłębione na wietrze
powolnym gestem
odgarniasz włosy
spod chmurnego czoła
czy rzeczywiście
masz już odpowiedzi
na swoje pytania...
Krzysiowi
Poplątane losy ludzie
chcesz rozplątać?
Lecz czy umiesz
bo problemy
są niemałe
ech ta psyche
czy odpuści
moze łyk
lub jakieś zioło
czy pomoże
nie znam przecież
odpowiedzi
na pytania
których mnóstwo
ale zbadam
jakoś dotrę
w korytarzach
pełnych mroku
i wirowań
dajesz siebie
lecz pokrętnie
niby szczerze
ale jednak
wciąż więc dumam
jaki los nam
dziś pisany albo jutro
krążą myśli
niespokojne
ucisz serce
ale trwoga
nie wiem sama
czy potrafię
w głębię wpaść
a co z wylotem?
wtorek, 23 sierpnia 2011
a jednak kadarek
Szczęśliwe zakończenia
bajek lub opowieści
są dobre dla tych
których myśli o śmierci
wepchnięte są
w podświadomość
jakie „będzie dobrze”
pocieszania i poklepywanie
skoro i tak ostatnią pieśnią
jest zawodzenie księdza
nad doczesną powłoką
jest ok - powiedz to
synowi płaczącym
nad umierajacą matką
wdowie w kirze
lub samemu sobie
gdy bezradnie walczysz
o haust powietrza...
kadarkowo...
W ciszy mrocznego poranka
zaglądam w siebie samą
oczekując objawienia
prawdy niczym błysku
w swoim ja
tyle myśli i pragnień
tyle przeczuć i wiary
że nowy dzień
da rozwiązanie
równania i wielkości
postawić znak mniejszości
między rozumem a czuciem
w którą stronę dziś
zaprowadzi mnie
łapczywe chwytanie
migotliwego szczęścia
to takie prozaiczne
a jednak wciąż
szukam odpowiedzi
na twoje
niezadane mi jeszcze
pytania
sobota, 20 sierpnia 2011
dziś...
słońce rozświetla
rzeczy i przestrzenie
oblewa jasnym światłem
ludzi i psy
uśmiech na twarzy
ziarnko piasku na dłoni
mieniące się morze
- ulotna chwila szczęścia
zatrzymuję w sobie
skrawki nieba
czy wystarczą mi
na krwawiące serce
przechodzącego obok...
Czas (N.K.)
oglądam kolorowe szkiełka
kalejdoskopu świata
tu gdzie światło wczoraj
dziś cień i smutek
mokra trawa
wczoraj miejsce spoczynku
wyschnięte koryto
dawnego źródła
z którego piły
dawno temu moje usta
nawet drzewo
o które opierałeś mnie
jest być może deską
rzuconą w morze
komuś na ratunek...
piątek, 19 sierpnia 2011
Grzesiowi....
idąc pustym korytarzem
wsłuchuję się w szepty
ludzi którzy żyli
tu kiedyś
czy ta plama to łzy
zaschnięte na posadzce
a może ślady ulewy
kawałki suchego podłoża
pożerane gwałtownie
przez płacz aniołów
nie pozwól być mi samej
nawet jeśli powiem żegnaj
przecież to takie proste
słońce drzewa i my
tak łatwe
a jednak -
trudno
zamienić czas mój i twój
w nasz
ile dni po ile dni przed....
Dla T.P.
jasnym świtem oczekuję
na zew krwi
niczym wilczyca
głodna i zachłanna
chłonę sobą
moje tęsknoty
ile pieszczot przed nami
by pragnienia i żądze
zamieniły się
w łagodny strumień
naszego zaspokojenia
dajemy sobie siebie
raz za razem
a jednak płoniemy
jak wtedy
gdy słońca blask
parzył nam ciała
przebijając
migocące liście...
środa, 17 sierpnia 2011
znów A.
delikatne dotknięcia
miękkie i uległe
muśnięcia pragnące
wzbudzić
większą
mocniejszą
silniejszą
siłę
przyciagania
gdzie kończę się ja
gdzie zaczynasz Ty
granica tak płynna
że kształty nasze
jawią się jednością
magiczny stan
ciagłego umierania...
tylko tyle
i aż tyle
mogę dać
składając ofiarę
ze swego ciała
wystarczy słowo
wydyszane w ciemności
prosto w moje
spragnione wargi
Modlitwa do....
w nowy dzień
oglądam
pagórki i lasy
widzę
słońce z wysoka
czuję
wiatr w oczy
wdycham
pełnię księżyca
zawsze rankami
obiecuję sobie
będę silna
ale nadchodzi dzień
później wieczór
i tylko gwiazdy
patrzą na mnie
jakbym czekały
na moje kolana
zgięte w natchnieniu
nie jestem pewna
czy moich modlitw
wysłucha jakikolwiek bóg...
czy któryś z nich
wie co to
pożar zmysłów
skoro są
aseksualni
jak stare kobiety :(
Smętnym krokiem...
jeśli jutro
zgaśnie słońce
w jedną chwilę
moje ciało
zamieni się w
materię
zgniliznę
pył
co o mnie zostanie
dla następnych
dzieci
kochałam
śniłam
marzyłam
byłam
tylko napis
wyryty
jednak tylko...
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















