piątek, 3 sierpnia 2012

zaduma 2


zamknę w kręgu i posprawdzam
kim są dla mnie te osoby
przyjaźń żądza złudna ufność
niemoc prawda wroga niechęć
tyle tych emocji wkoło
powyjmuję pojedynczo
z wielkiej torby niespodzianek
pooglądam w blasku świecy
spalę wstążkę szczerozłotą
popiół zaś rozsypię w nicość
śladów nie chcę pozostawiać
i odejdę czy z uśmiechem
do innego kart zestawu :)

zaduma 1


ile godzin tyle pokus
wciąż mnie nęcą swą osobą
miną ruchem lub słowami
wpadam ciągle niczym śliwka
nie -nie w kompot
nic z tych rzeczy
spalam się na kształt płomienia
który parzy lecz chwilowo
błyśnie w mroku niczym iskra
co rozświetli czarną ciszę
potem znów pogrążą w pustce
tamten pan lub inny chłopiec
od jednego który chętny
na rozmowy albo gesty
do drugiego który ciało
preferuje zamiast mówić
twarze słowa i imiona
by spamiętać sprawa trudna
lecz ma pamięć znakomita
mi ułatwia te poznania
już ten tamten - w wielkim pędzie
kalejdoskop typów ludzkich
uczę was się -was kochani
czy odpowiedź poznam w końcu
tylu mężczyzn pasujących
idealnych do osoby
mojej - ach - i jestem w niebie
marzeń pragnień i ... ułudy

Złoty pył (N.)


Dopasujmy dwie figury

Jedną będę ja
Obracaj
Ułóż w taki sposób aby
Była jasna i uległa

Zróbmy z niej
Wielokąt prosty
Ułożony w kształcie koła

Ty figurą drugą będziesz
Czyżby trójkąt
Cały złoty

Złączmy je
A znów postanie
Wielobarwna tęcza (nowa?)

Jej kolory pełne słońca
Blasku magii jakiejś woni
O zapachu płatków róży

W niemej ciszy
Tak zjednani
Czy jedyni
Na tym świecie
Nic już nie ma
Patrz wokoło
Tylko my
I nikt poza tym

Muzyka ciał (Norbertowi)


Powoli
Zamieniam się w kryształ światła
Moja poświata pulsuje
Jednostajnym brzmieniem
Niczym struna dotknięta
Delikatną dłonią
Osiągam doskonałość


Bezbrzeżne zdumienia
Że potrafię drgać
Sprawiają
Wciąż jestem sobą
Ale czy na pewno
Taka sama jak
Wczoraj

Wyciszona
Wpatruję się
W twoje oczy
Tak spokojna
Jak wyspa
Lizana przez morze

Nie pozwól
By to co jest
Straciło barwy

środa, 1 sierpnia 2012

Znów N. *) - z motywem S.





delikatnie mnie uwodź
jak pokusa najdziksza
kusic umiem a przeciez
ty nie jestes tym gorszym
pocalunki mi podaj
z deszczem sliny pobudzaj
bym w tym deszczu skropila
swoje wargi i język
dreszcze potem ogarną
moje cialo jak swoja
liz namietnie me usta
szyje kark i policzki
gdy juz zmokne zupelnie
w twojej slinie to wtedy
zjedz powoli na piersi
gryz ssij i ugniataj
bym poczula pragnienie
twoje -silne jak burza
niech przetoczy przeze mnie
piorunami niech siecze
błyskawice w powiece
poogladam a potem
moje ledzwie i biodra
poogarnia ta żadza
i swiadomosc ze potem
bedzie wiecej i wiecej
jezyk twoj we mnie znajdzie
punkt o którym wciąż mowisz
albo palce - czy zapach
może być doskonalszy
niz gdy cialo z rozkoszy
zarem bucha wprost w usta
ktore sa wpolotwarte
czy do krzyku czy jeku
moze tylko westchnienie
podam prosto w twe wargi
ciagle wzbudzaj plomienie
niech nas spala na popiol
by za chwile w feniksy
moglibysmy zamienic
nic waznego nie będzie
oprocz nas i tesknoty
prosze spelnij marzenia
moje twoje..ech prosze



A jednak (Norbertowi)






przeczuwanie że za moment
będę w twych ramionach cała
zaczniesz pieścic moje ciało
poprzez twarz do szyi na dół
zwilżać me gorąco śliną
by językiem zrobić szlaczek
mokry lepki i tak drobny
że pod lupą trzeba szukać
za językiem pójdą ręce
wargi znaczą ślad na skórze
język wciska się w me usta
potem w ciszy sunie dalej
zajmij się kochany szyją
niech poczuje pożądanie
potem piersi brzuch i uda
będą łaknąć go jak wody
w dzień upalny ten wędrowiec
tak spragniony jest i czeka
aż łyk płynu mu przyniesie
ukojenie tak potrzebne
będę jak napięta struna
wyczekiwać na spełnienie
czy się uda- rzecz wątpliwa
przecież ogień wciąż w nas płonie
o północy czy w południe
nasze ciała oczekują
ukojenia które tylko
ciut pojawia sie i znika
gdy dotykam znów lub pieścisz
nie wiem ile godzin trzeba
by żar zechciał ciut ustąpić
ta gorączka jest piekielna
woda oddech nie pomaga
spalmy się - bo ta potrzeba
nie odpuści na minutę
niech w szalonym tańcu zechcą
tanczyć dłonie usta wargi
ja pozwolę ty przyzwolisz
taki nas czas- letni skwarny;)

wtorek, 31 lipca 2012

słuchając z Grzesiem (myśląc o N.)


Te szepty tak ciche
nie słysze lecz czuję
wibracje w mym uchu
to nie dźwięk lecz ruchy
sunące po uchu
dotyki tak lekkie
że prawie nie czuję
to bardziej przeczucie
niż prawda odległa
jesteśmy w obłoku
utkanych z mych marzeń
twych chęci i pragnień
i nic nie jest ważne
nic poza spokojem
gdy pieścisz mnie czule
nic poza ufnością
że będzie wciąż więcej
falowań i wznoszeń
upadków do piekła
rozwijam jak kwiat się
na twoje muśnięcia
to jawa – pół we śnie
to sen jest realny
nie budźmy sie z niego
pomimo niespania
nie śpijmy we dwoje
pomimo bliskości
nie marzmy na próżno
bo koniec tak bliski
i sam wybierz drogę
swojego odejścia
chcesz szybko i pięknie
czy długo boleśnie
nie sądzę bym chciała
mieć Ciebie na dłużej
i spalmy w rozkoszy
nie będzie pisane
nam długie pożycie
małżeńskie...wiem o tym
lecz czule mnie całuj
i szepcz- będzie pięknie
bo nie ma nic wiecej
prócz nas i tej ciszy
zaśnijmy na wieczność
jeżeli mam dostać
ten prezent od Ciebie
niech będzie to słowo
wciśniete mi w usta
czy zamknę je w sobie
czy dam mu ulecieć
nieważne nic więcej
ten sen my i .....

poniedziałek, 30 lipca 2012

Rankiem(R. następny)


romantyczne marzenia
o tej pani lub owej
są być może i miłe
pełne jakiejś zadumy
o tym co podświadomość
każe robić lub przestać
przeczuwanie spełnienia
doznawanie rozkoszy
gdzie jest miejsce i pora
na coś więcej niż bajki
rozpisane na role
gdzie jest czas na dotyki
branie -potem dawanie
zaplątanie i magię
ciszę loty spadanie
nie wiem czy tak potrafię
wolę czucie niż gwiazdy
czy wybieram nietrafnie
może znajdę odpowiedź
w oczach niby stokrotki
te zrywane o świcie
pełne rosy wilgoci
które płaczą nad losem
tego pana z gitarą
tamtej pani w różowym
nie wiem czy intensywność
idzie w parze z nas nastrojem
twoim kiedy czas senny
mąci myśli i słowa
nie mów więcej - pomilczmy
w naszych duszach samotnie....

Raj(mundowi)


Raj mi daj na ziemi
byle trwał tak długo
ile trwają zorze
na porannym niebie
ile dni przed nami
w których tylko cisza
oddechy urwane
na pół rwana dusza
nie chcę przecież dużo
ot kawałek słońca
sunący po ciele
delikatnym tknięciem
kołysz do snu - nie odchodź
jeśli spłonę żywcem
oddaj moją duszę
obcym na rozstaju
nie będę już niczym
nawet kroplą rosy
obejrzyj za siebie
może dojrzysz ile
pozostało mnie samej
na liściach i trawie
jako cień lub smuga
na dnie twojej magii

czwartek, 26 lipca 2012

Seb(k)a(s)



seb

nic już nie wiem...
poplątane nasze drogi
przecinają się w tym miejscu
będzie jedna zamiast obu
czy rozdroże nam pisane

nic już nie wiem...

ich odrzucam
dobrze robię czy na odwrót
zawód czeka mnie ogromny
wkładam duszę ciut uczucia
magia trwa i jest nam dobrze


trudno rozstać - wciąż nam mało
słów i śmiechów zwierzeń moich
twoich uwag pragnień wspólnych
proszę idźmy choć przez miesiąc
jedną ścieżką - wiem do nieba
tylko tam jest nasza przyszłość
może krótka może dłuższa

jest przyjemnie miło duszno
oddech krótki noc za krótka
dni za długie bo w oddali
ja gdzie jestem Ty gdzie miejsce
twego życia tak bezpieczne
że chcę obok - bez warunków

poddam chwili urokowi
spalę wszystko co przeszkadza
podrę zdjęcia niepotrzebne
i zostanę w błogiej ciszy
gdzie twe myśli o mnie krążą
zbiorę wszystkie co do jednej
poprzeglądam w twoich oczach
jestem wtedy pełna światła
tak błyszcząca jak ta gwiazda
która w mroku świeci naga

trwajcie chwile - nie chcę zmieniać
nic co mogło by to zburzyć
jest tak dobrze że nie dmuchaj
by nam chmury zasłoniły
słońce księżyc ten romantyzm
który widzę w twoich ruchach
słowach szeptach i uśmiechach
idealnie - tak określam

nasze dłonie (są splecione)
nasze usta wciąż są głodne
nasze ciała wciąż spragnione
nasze dusze już jednością
nasze myśli nawet wspólne

nic już nie wiem...

środa, 25 lipca 2012

znów my (S.-owi)


te sprzeczności w nas bywaja
checi jakies - trudno zbadac
czy sa sztuczne - pobudzane
przez film obraz powiesc jakas
ile pragnien w nas - czy nasze
są gdy wokol te opinie
wydawane pewnym glosem
ile chcemy tak dla siebie
ile z musu - bo wypada
ile dążen niepotrzebnych
bo nie naszych tylko cudzych
niezbadane nasze sciezki
nasze chcenia i podniety
wynikaja czy z potrzeby
czy z powodu że są innych
podkladamy sie pod owych
by się poczuc potrzebnymi?
a my sami dalej w mroku
w pustce gdzie jesteśmy sami

Popisz(my).... (Sebastianowi)



wirowanie - taki stan
na pol w jawie
bardziej w snach
wyjaw mysli lub tesknoty
poogladam je pod lupa
bo czy zechcesz
dac mi siebie
bez tych wahan
ktore miewasz
jaki jestes
wciaz w mej glowie
jaka jestem
ty mi powiedz
ile piasku w naszych losach
przesypiemy go bez trudu
ile chwil spedzonych w ciszy
gdzie te lkania lub westchnienia
co nam los da to przyjmiemy
bez zabiegan i bez buntu
panie jesli chcesz uleczyc
daj dwa gramy uniesienia....

poniedziałek, 23 lipca 2012

ł



postawię ci karty tarota
wyczytam przeszłość jak swoją
opowiem o tym co było
lecz czy to ważne co jutro

nie będę gdybać co z nami
nie zacznę wieszczyć nad losem
nie powiem nawet cdn

to wszystko tylko domysły
pragnienia słowa i gesty
nasyćmy się sobą nawzajem

a potem pojedźmy tramwajem ;)

a




zebrałam doświadczenia
w podręczny bagaż

pragnę wiedzy
bo świat-ludzie-ci inni

wyczytałeś mądrości bez liku
książki dały wrażenie mądrości
lecz teoria zabójstwem praktyki

ja nauczę
lecz poproś do tańca
sama z sobą nie lubię rozmawiać

f


kto powiedział że będzie nam łatwo

spluń pod nogi inaczej się nie da

bo emocje uczucia porywy

a ci obok - są przecież tak ważni

świat się kończy gdy magia króluje

pocałunki westchnienia nadzieje

na ciąg dalszy - pst...czyha zranienie

oczekuje na rogu (on ona)

a


rozważ dokładnie
wszystkie za i przeciw
jeśli postawisz więcej plusów
wygramy jakąś stawkę
to będzie na pewno coś wyjątkowego
inaczej nie warto przecież grać

fortuna kołem a jednak
w wieczornej ciszy
czekam na cud

r









któregoś dnia
(wiem - chwilowi my)
słonecznym popołudniem
(oboje to wiemy)
w leśnych przestrzeniach
(ale nie myślmy o tym)
na drodze która nieważna
(zawsze jest koniec wszystkiego)
a jednak stała się centrum
(oszukiwanie siebie to norma)
trawa drzewa i gwizdy
(nawet teraz rozmyślam)
nowy dotyk smak wszystko inne
(co z długością tych związków?)
fascynacja z początku uskrzydla
(może musi być jedność i zgoda)
z czasem podniet ubywa niestety
(czy opętać nas musi szaleństwo)
niby wszystko logiczne i proste
lecz początek jest końcem niestety :(

sobota, 21 lipca 2012


szukam
siebie w oczach innych
nieśmiertelnej duszy
w kosmosach onych
słabego ciała
w orbicie rąk

odkrywam
skrawki siebie samej
kolorowe szkiełka
na powierzchni
przysypanej piaskiem
czasu?
książę już czeka
z mieczem
z kataną raczej
będę księżniczką
zamkniętą w wieży
raz smutną
pogrążoną w rozpaczy
raz ufną
że za chwilę odejdę
raz w szczęściu
bo z wiarą
że za moment
miłością otoczysz
mnie swoją




tęsknota
w twoim życiu
czy jesteś gotów
by iść drogą
wytyczoną
nie przez Ciebie?

ciało obok
atrakcyjne przecież
choć chwilowo
zamieszkane przez oną

dajmy sobie czas
albo i nie
przecież pragnienia
trzeba
ugasić

ile to potrwa
twoje splątane myśli
mój wieczny spokój
uzupełnią się
złączą

co z tego wyniknie

chciałbyś opleść mnie
zamknąć w ramionach
i udusić z miłości
a gdzie moja wolność

gdy nie mogę zrobić kroku
odchodzę w niebyt
w którym nie ma już
miejsca dla Ciebie

czas na ra ;)


jestem jak spokojna wyspa
obmywana przez setki
wzburzonych fal rąk
gwałtownych które wzniecają mój pożar
delikatnych usypiających o świcie
miękkich wtulających się w zakamarki
podaj mi swoje usta
język
zapach i smak
chcę wszystkiego spróbować
zanim
pójdę dalej

piątek, 20 lipca 2012

Ra...f...a...ł


ra to bóg wszechobecny co wie wszystko o wszystkich
raf tak łatwo mi zmienić na wojskowe klimaty
rafa bywa zdradliwa nocą gdy płyniesz obok
rafał jest zbudowany z kości mięśni i skóry
o rafale napiszę kilka wierszy lub modlitw
o kuszeniu i wierze że już tylko nam lepiej
o rozterkach co kruszą spokój wieczny odmętu
proszę wpłyńmy na skały i zostańmy na zawsze
nie chcę prosić o więcej - niepotrzebne mi wcale
ani serce na tacy ani miejsce przy stole
tylko chwila ulotna - ją chcę tak zapamiętać
cisza noc i my dwoje - to poczucie że jedność
nie wiem czy znów się zdarzy taki cud
może z innym
przecież nikt nie obiecał
że nie zmienię się jutro
albo ty będziesz dalej
niż tysiące lat świetlnych
w wierszu tylko zostanie
magia tego zderzenia
moje-twoje-niczyje
kogoś-obok-pocałuj...

niedziela, 8 lipca 2012

Gad:P


Pewności są tylko
na białym papierze
gdy czarno podkreślisz
mazakiem lub kredką
tak ma być i koniec
bez cienia wahania
zasady i punkty
których czy przestrzegać?
A życie cóż życie
zamienia to w nicość
po czasie przekreślasz
to słowa lub tamto
zasady połamiesz
dopiszesz i nowe
gdy inne jest ważne
wciąż zmieniasz sie przecież
świat inny i ludzie
dostrzegasz róznice
co wczoraj czymś ważnym
dziś tyle co śniegi
powoli przyzajesz
mi rację lub owej
zabierasz jak swoje
osądy opinie
tych obok
choć twierdzisz
że jesteś niezłomny
ze stali – bez pęknięć
jak skała lub więcej
ja wiem że zaprzeczysz
wyśmiejesz jak zwykle
ja znów będę szukać
dotarcia do Ciebie
czy znajdę- już nie wiem
przestałam się starać
zabiegać i prosić
jest dobrze – tak 3V
i tylko zależność
to męczy mnie strasznie
dzień przerwy-umieram
choć wcześniej pół roku?
Stopuję- Ty fochy
naciskam – odchodzisz
bawienie się ludźmi
tak dobrze to umiesz
te lata praktyki
nie mówia mi wcale
czy wobec mnie także
jest jakaś taktyka
nieważne to przecież
i tak na lep żaden
nie pójdę – wiesz o tym
chcesz zabaw
a proszę
zatrzymań- przeżyję
tych milknięć
przerw jakichś
niech będzie jak zechcesz
i znó musze czekać
aż zechcesz :(

Oczywiście Grzesiowi- nieodmiennie od lat


Zawiedzione nadzieje
i te moje i innych
ja wciąż licze na słowa
gesty miny i pozy
na ćwiczenie języka
palców czasem gdy trzeba
lecz tak dużo kompleksów
czy spodoba mi się ten
może tamten- niepewność
wciąż dumanie czy warto
może tylko te chwile
da mi ktoś o poranku
dużo przecież nie żądam
ot bawienie się stylem
trochę żartów na miescu
albo kiwnięć na zgodę
bies mi zawsze rozstrzyga
w mojej głowie już siedzi
bo ocenia mych owych
który lepszy od niego?
Każdy z nich wciąż odpada
w pierwszym drugim podejściu
tylko Wodnik grajcarek
Byk Gad i jeszcze iluś
wszedł na podium i patrzy
w miną bardzo zwycięską
radzi (własną ma korzyść?
Czasem to mi przychodzi
na myśl gdy skreśla pewnie
swą ręką
wszystkich chętnych na bycie
kimś mi bliższym od niego
ale przecież mój Grzesiu
Ciebie nie ma są inni
czyżbym łapać wiatr chciała
z Mazur tak nieuchwytny
jesteś wciąż marą tylko –
jakimś cieniem na drodze
materialnym wiem przecież
nigdy się nie objawisz
nawet nie mam ochoty
na cokolwiek prócz słowa
Ty mi w ucho poszepczesz
ja pośmieję się długo
lata płyną – dzień mija
słońca wstają wraz z nami
noce patrzą nam w oczy
a my ciagle niezmiennie
trwamy trwamy.....bez ruchu...

czwartek, 5 lipca 2012

Rycerz i mnich- jakże podobni (Grzesiowi)



rozpustne myśli
wirują w głowie
gdy mnich w swej celi
samotnie leży
zimno i pusto
przy jego boku
chciałby przytulić
chociaż króliczka -

tego z playboya
tamtego z łąki
czy zdecyduje
w swej ułomności

jest w tym klasztorze
z własnej pewności
lecz czy spodziewał
się tylu uczuć
które w nim trwają
samotność ciąży
zmówi paciorek
czy zaraz zaśnie
trzeba by nie mieć
męskich hormonów
by wytrwać w celi
b(r)acie najmilszy




rycerz podchodzi
jest bardzo blisko
widzę hełm ciężki
przyłbica skrywa
myśli i oczy
czoło i grzywkę
może jest łysy
może półślepy
nic nie wyczytam
nawet z warg ruchu

kolczugę nosi
a jaką pierś ma
czy zapadniętą
może szeroką

a nogi krzywe?
bo w tejże zbroi
wszystko zakrywa
całun odwagi

mieczem niech ciachnie
zobaczę chociaż
czy krzepa w ręku
czy to fasada
w postaci maski
kostiumu przecież

niczego nie wiem
o człeku tymże
tak pozostanie
niczym Darth Vader
trwa jego postać
milcząca niema
jakby mu duszę
porwała wrona
ciemny posępny
stoi bez słowa

ile tak można
sama już nie wiem

środa, 4 lipca 2012

znów Piotr...


wolność to słowo budzące we mnie
emocje żale złość i zadumę
bo popatrz w gwiazdy
czy one wolne
albo te chmury gdy pchane wiatrem
zależność jest tak wszechmocna przecież
patrzysz na kogoś - on odpowiada
grymasem śmiechem lub pocałunkiem
mówisz dwa słowa- ktoś parska w nos ci
piszesz od serca- natrząsa z ciebie
czy się uwolnisz od ludzi wokół
od ich zaczepek i prztyczków czułych
od myśli czarnych tych pesymistów
co koniec wieszczą jak kruki nocą
od rozmów dennych jak muł - czy w błocie?
od gestów pustych lecz tak wymownych
od płaczu dzieci i krzyku bólu
wyłączmy zmysły gdy to pomoże
dam ci wolności dwa łyki w usta....

Piotrowi


kosmos w Tobie lub we mnie
pustka czy coś zawiera
nawet próżnia jest rzeczą
choć materii w niej braknie
czy istnieje brak sensu
upatruję go wszędzie
czy bezmyślność to wada -
pozostałość z dzieciństwa
lekkość bytu - niewiedza?
winić ich czy zrozumieć
mówić przebacz i odejść
czy posłuchać każdego
jakichś racji czy sądów
czyichś niemądrych uwag
złośliwości z zazdrości
plotek zmyśleń i łgarstwa
tych małych podłości
od których im lepiej
czy zawsze tak będzie
że znikąd mądrości
rozsądku powagi
lub zwykłej czułości
czy w geście rozpaczy
przyznamy się szczerze
że też tego chcemy
lecz wstydem przyznanie
i znowu nad ranem
ta myśl obłąkańcza
tulenie i słowa
szeptane o świcie
że będzie znów dobrze
pomimo że końcem
jest śmierć - akt ostatni
pocieszmy swe dusze
że są nieśmiertelne
że ciało powłoką
przejściowym mieszkaniem
zapłaczmy nad losem
nie swoim - tych innych
co mają -fakt- gorzej
my za to herosi
ze spiżu są serca
hart ducha niezłomny
i buta na twarzy
tak trwamy bez końca
czekając na podmuch
co zmiecie z nas uśmiech
zostawi płaczących
łkających o cuda
do niebios wstąpienie
lub niebyt bez myśli
oddajmy więc pokłon
bogowi co w górze
na ludzkość spogląda
z uśmiechem litości
robaczki wy moje
i tak w pyle trwacie...

poniedziałek, 2 lipca 2012

Tomkowi....





dotyk i słowa
szeptane cicho
czuję wibracje
twego oddechu
krew mi pulsuje
najpierw pomału
by zacząć szybciej
i ten szum w uszach
myśli splątane
westchnienia tylko
dają znać o tym
że chwila przyszła
bezbrzeżna jedność
gdy już nieważne
co moje twoje
bo części wspólne


czasami myślę
kiedy me ciało
traci tę łączność
w którym momencie
jestem znów sobą
bez smaku twego
nie czując śladów
śliny i potu
skóra wspomina
muśnięcia twoje
język i wargi
dłonie i palce

wciąż je pamiętam
choć minął czas nasz
pora na dalszy?
może powtórzmy
będzie inaczej
czy mniej namiętnie
bardziej dojrzale
z lekkim znudzeniem
czy też świadomi
że będzie koniec
kiedyś tam... później

czy sam początek
jest jednak końcem
wstążka spleciona
i pomachanie
odejście w miejsca
gdzie Ciebie nie ma

.......

są przecież inni

czekam co dalej



sobota, 30 czerwca 2012

Wahania (może T. ?)




zwierzenia i myśli
zmieniane w litery
tak puste czasami
lecz czy bez wyrazu
daj słowo - ja dodam
do niego znaczenie
czy myślisz o innych
czy tylko o sobie
ta bliskość tak drażni
tak - chyba pół kroku
odległością jaką
bym chciała zachować
i jakie zamiary
czy dobrze rozumiem
intencje i chęci
pragnienia tęsknoty
kto wie czego szuka
niezmieniając celów
nie łamiąc swych zasad
po kroku następny
a potem czy bagno
tak - koniec=ziemia
lecz co jest po drodze
te żale te skruchy
że byłam zbyt podła
za mało słuchałam
za dużo mówiłam
za często milczałam
za długo zwlekałam
osądy tak ostre...
a jednak przeczekam
już nie ma jedności

czwartek, 28 czerwca 2012

Dyskret...pst ;)




jeśli tylko chcesz podniety
wkładasz czarne ale w prążki
choć nie pisze do kobiety
lecz faceta (czy we wstążki?)
mogę związać w czerwień może
by objęły twe nadgarstki
potem jakieś słowa wdrożę
pełne złości nienawiści?
czy pogarda jest tak cenna
by obcego sobie przecież
opisywać jako bydlę
gorsze nawet od starego
capa który zżera trawę
wydzielając odór podły
mocz i sperma na ubraniu
cuchnie tak że rzygać będę
połóż twarz między me uda
chcę byś poczuł
się jak w kleszczach
potem zdał relację prędką
jakie to uczucie kiedy
niemoc i bezsiła wnika
w serce usta ..me paznokcie
rozorują twoje ramię
czy ból miłym jest
odpowiedz - jaki stan
pragnienie wzmaga
może jeszcze mi się zdarzy
coś innego jednak spisać...


Andrzejowi - ale nie taki jaki chciał :(

jestem tylko pyłem
tak nieważnym jak ci inni
czy sposobem na istnienie
jest pisanie setek wierszy
o tym chłopcu - tamtym panu
o tęsknotach i fantazjach
o tym co by mi zrobili
jeśli tylko bym zechciała

czy literki - zgrabne słowa
pozostaną po mnie jeśli
gdzieś w ciemnościach
dorwie amant
który nie ma po kolei
lub przekleństwo
mego rodu
ściśnie gardło
aż na wieki

wiersze zamkną
do komody
czy rozpalą nimi w piecu
tak bym chciała pozostawić
te nastroje swe uczucia
czy się uda

niewiadome

potem jednak wiem co będzie
martwa cisza
i krakanie
pusty cmentarz o poranku
smugi łez
na bladej twarzy
i nic więcej...

piątek, 9 września 2011

brąz Twoich oczu



T.G.

zagubieni w wielkim tłumie
chceń i pragnień - chęci władzy
te emocje dają przecież
tyle niezatartych wrażeń

dajesz mi wciąż słowa gesty
czy są puste czy wyrażą
twoje wnętrze w które patrzę
lecz co widzę oprócz splotów
marzeń dążeń i zatrzymań

i tak trwamy na rozstajach
czy to już jest koniec pieśni
albo jednak jej początek

będę czekać na spojrzenia
łapać uśmiech - czy zniewala?
nawet nie wiem czy przeczucia
warte funta byle czego

niech tak będzie - moje lęki
twoje wieczne opowieści
słucham przecież - nie neguję
nie zaprzeczam nawet wcale
przytakuję i doradzam
podpowiadam obojętnie

przecież stan ten jeszcze znaczy
że krok w tył możemy zrobić
odejść - zabrać - rzucić w kąt
i nie będzie żalów smutków

tak bezpiecznie dla obojga
prosty układ - całkiem znośny
skoro lata tak nam płyną
dalej będzie tylko tak...

czwartek, 8 września 2011

Everville i Blood&Ruby (czytając i grając)




bijące serce wyrwane z piersi
albo krew ścieka po białej skórze
widzę jak krople lecąc z ukosa
z rozciętej szyi skapują wolno
uleci życie czy tylko dusza
i gdzie się skryła cała energia
czy u stóp moich jako kształt ciemny
legnie poddana czy walczyć będzie
jakby już chciała zobaczyć przestrzeń
w mojej żrenicy albo wejść we mnie
by skonać w ciszy jak tenże anioł
wyrwawszy sobie skrzydła umiera
ze smutku przecież a nie bo krwawi...

Piotrowi


twoje myśli w mojej głowie
jak opisać by zrozumiał
ten pan z panią którzy obok
patrzą na nas myśląc banał
jak postąpić by trywializm
nie ogarnął nas do reszty
by nie tylko słowa miękkie
tak jak jedwab nas objęły
ile trzeba czasu aby
z sobą jakoś sie pogadać
zgrać a może i współtworzyć
ten nasz obszar pusty jeszcze
namalujesz go słowami
czy obrazki wkleisz raczej
zobaczymy co wyniknie
z słów i czynów - zamknięć oczu
nic nie pytam - tylko czekam
na skinienie boskich mocy?

środa, 7 września 2011

myśli /dla dzudzy/


wiszące mosty naszego pragnienia
przechodź ostrożnie by nie zburzyć stanu
mej równowagi która między przęsłami
jak kamień przydrożny przycupnęła w cieniu
czy zamiary twoje ja przejrzę i kiedy
pobudzic czy uśpić - wstrząśnięcia czy cisza
i wieczne rozmowy pytania spowiedzi
szeptane na ucho bo przecież intymnie
a potem zew krwi nam pisany czy jednak
ta cisza bezwolna plącząca na wieki
i serca umysły - ścieramy na miazgę
wspomnienia i myśli te byłe bo przecież
nie warto zaprzątać bo nowi bo inni
bo w biegu za prawdą padamy jak kłody
czy starte kolana to wszystko by zyskać
coś na kształt ideału zamkniętego w kropli
wciąż tylko te myśli drążące jak świdry
i znikąd pomocy bo przecież nieważny
twój ból niczym zadra w aspekcie kosmosu
staniemy naprzeciw - by wyjaśnić w końcu
co w życiu nam trzeba a co tylko pyłem

Wybory?


rozważmy za i przeciw
w lewo tylko chaszcze
ale romantyczne i ta tajemnica
która w mroku czeka
na odkrycie tylko
odgarniam więc ręką
to co nieistotne
i przyjrzę się z bliska
czy coś nieziemskiego
nie dojrzę w gęstwinie
czy będę żałowac
że pokłułam palce
a może odnajdę światełko
które rozpromieni
mi tę boczną drogę
by iść dalej w przeszłość
nie lękając wcale
że kalecząc ciało
zbrukam także duszę
i tylko mi w głowie
co z tą prawą stroną
kiedy tam się udam
czy gdy ciemność utka
ze swych nitek bezkres
a może i pustkę
która mnie ogarnie
gdy zabiję czułość...

wtorek, 6 września 2011

poro roku przybywaj ;)

winter_by_dzudza.jpg

promieniem otul różową zorzę
jeśli potrafisz - zapisz w gwiazdach
cztery motyle krążą wokół
i tylko myśl ta - czy to zadra?

siedzi i mrozi czyjąś duszę
ile oddechów oddasz za to?
może i potem będzie potem
bo jak na razie chłodne lato

wiatrem powiewa każdy włos twój
i kapeluszem bawi dzieci
zechce to poda nam i rękę
całą gorącą - czy przeleci?

jak grom i burza z piorunami
wejdzie na wzgórek patrząc w oczy
tylko pytanie zasadnicze
czy oczekujesz na fanfary?

mają grzmieć głośno i donośnie
jak to i w życiu wciąż się plecie
deszcz grad i kule (czy ogniste?)
patrzysz i znowu już po lecie

i zmiana roli - płaszcz potrzebny
jak mgnienie oka tak odchodzi
by spotkać w liściach (tym poszumie)
zatem i dusza się ochłodzi

śnieg masz już w sercu czy lodowce
siedzą i płaczą kulką srebrną
nie wiem czy jeszcze się odważę
jak wtedy będzie - czy na serio...

poniedziałek, 5 września 2011

Dzień po...


szukając po bezdrożach
drogi prostej
wpadam na ostre kolce
nieostrzyżonych krzewów
ile podknięć i ran czeka
bym na powrót stała się
podobna strzępom babiego

szum w uszach
tylko o to proszę
by moje myśli
przestały istnieć

ile otwartych pytań
wątpię czy z szansą
na zamknięcie

ile pustki w sercu
które chce pozostać
kamieniem młyńskim
obojętnym na deszcz
niepogody i grady

ile słów wykrzyczanych
a przecież
żaden dźwięk już nie zmieni
mnie - Ciebie - ich...

sobota, 3 września 2011

błądząc


w świecie gdzie nie ma nic
prócz spadajacych gwiazd
mrzonek o idealnej przestrzeni

w zagraconych pokojach
ciemnych pomieszczeniach
szukamy szczęścia

a przecież
tylko w świetle słońca
można je odnaleźć
i to też tylko
na krótką chwilę...

we wspomnieniach
szczęśliwe dni
mają kolor błękitu
i złotego blasku

może jednak pamięć
płata mi figle
zamieniając deszcz
w tęczowe krople...

piątek, 2 września 2011

Złamani chorobą :(

po rozmowach z T.P. i L.M.
pora zmierzchu gdy nastaje
jest podobna błogiej ciszy
gdy po zgiełku i hałasie
w niebyt lekki się zamienić

jeśli słowa coś tam znaczą
wypowiadam je bezwiednie
nie chcę niszczyć ani ranić

ale tylko w twoich oczach
mogę znaleźć zadry troski
jakieś sprawy niedomknięte

by zatrzasnąć trudna sprawa
ale jeśli twoja wola
ja się poddam bez wahania

jeśli ulży to cierpieniom
ja ukorzę się do końca
byle tylko to pomogło

potem powiesz mi do ucha
sens to miało i wznieciło
chęć do życia - tylko wtedy
mogę całą siebie oddać...

czwartek, 1 września 2011

Myśląc o G....


kolibrem zwą tego ptaszka
/wierszyk to jednak jest igraszka/
moze być złoty lub zielony
/poezję pisać? człek szalony/

jutro otworzę szerzej klatkę
/jeśli znów zechcesz - bądź przypadkiem/
wyfrunie sypiąc pyłem złotym
/chętnie - możemy i do groty/

poleci w słońce iskry sypiąc
/ty przecież wiesz to -mogę przysiąc/
a potem góry będą szeptać
/czy jeszcze z Tobą sie pojednam?/

jedna do drugiej ile blasku
/jednaki czas nasz - czy do lasku?/
potem i echo to podchwyci
/a jeśli dalej będę ćwiczyć?/

ptak na wolności - piękna chwila
/będę przy Tobie czoło schylać;)/
dni te są przecież pełne magii
/czas ach ten czas nas już nie nagli.../

Wilanów


obrazy i rzeźby
gdzie nagość zrodzona
z pragnień i snów

wzbudzanie rozkoszy
poprzez zimne kamienie

czyżby mówiły ogrzej
a nigdy nie zaznasz
samotności?

a potem król Jan
w swoim pokoju
czekał na
gorące usta

wtorek, 30 sierpnia 2011

Tomkowi...


nasze szepty i westchnienia
są przyczyną tego że
wciąż na Ciebie mam ochotę
to jest pewne to się wie :)

twe starania moje czyny
są wspomnieniem ale gdy
tylko zechcesz ja znów podam
swoje usta - siebie całą

potem cisza i w półmroku
albo w słońcu już niedługo
bedzie magia będą błyski
cisza ciepło i dotyki...

jednakowe nasze chęci
czyje większe nie dojdziemy
bo pragniemy wciąż od nowa
potem będzie znów jak w śnie

tylko niech nadejdzie czas

niedziela, 28 sierpnia 2011

zmieniam....się?


pełna równowaga -
spokój odwieczny
w ciszy nocy
obserwując siebie
zastanawiasz się
czy świt da
ukojenie

nie udzielę odpowiedzi
nie znając nikogo
z twojego obrzeża

nawet twój kot czy pies
jest poza moją
percepcją poznania

ale powiedz
czy można poznać
tak do końca?

skoro wciaż zmieniamy siebie
skoro wciąż zmieniają się inni
a świat mknie jakby miał
za chwilę rozpaść się
na drobiny drobin

myśląc o...


ostre krawędzie tnące do krwi
a mimo to żyjemy
na pustej przestrzeni
naszej egzystencji

za chwilę śmiech i szczęście
w promieniach słońca
zapłonę jasnością
by zgasnąć cichym wieczorem
stając się garstką popiołu

słońce i cień - nieuchronnie razem
niczym natura człowieka
uśmiech i łzy
szczęście i smutek

jeszcze wczoraj
już jutro
czekam...

rozmowa z dzudzą...


niepoważne zdania
pisanie pół żartem
a nawet całym
na serio? powoli tracę
wiarę nie w ludzi
raczej w siebie samą

skoro wszystko odchodzi
w czerń nocy - nawet
frazesy i opinie
błyski rozumienia
i odpryski wiedzy

zbieram je
jak muszle na plaży
jak kolorowe szkiełka
rzucone pod nogi
spacerującym

w słońcu są prześliczne
w dłoni jeszcze migoczą
ale nocą
patrzą na mnie ślepo
bez szansy ?

jednak nowy dzień
nowa jasna plaża
i znów błyski
przyciagają mnie
mamiąc i kusząc

następna noc
strach i aby do świtu
przecież lubię
nietoperze...

sobota, 27 sierpnia 2011

skarby królowej Saby ;)



szukam wciąż
zakopanego skarbu
nigdy nie wiem
czy wystarczy dmuchnięcie
by zalśniły klejnoty
prosto w oczy
a może tylko
odgarnięcie pyłu
na znajomej ulicy
a znajdę też
ukryte przeznaczenie

wnerwkowi - chyba pierwszy?




apostrof i wykrzyknik
i kropka nad i przecież
to wszystko mi pasuje
gdy myślę o diabełkach ;)
szczególnie migotania
w Twych oczach
mnie czarują
choć lata upływają
nam na rozmowach tylko
wciąż i sentyment jakiś
czy przywiązanie czułe
i tylko mi półeczki
z książkami w kształcie
kresek
ciekawe czy pamiętasz
te pierwsze pogaduszki
na wpół ze zrozumieniem
na wpół - zduszony śmiech
przymrużmy oczy znowu
bo idzie senny kot ;)

czwartek, 25 sierpnia 2011

Dla K.P.


nawet jeśli
są planety bez słońca
jeśli szary pył
pokrywa ich wnętrza
nie chcę tego wiedzieć

tak lubię zagladać
w ciemne oczy przechodniów
mami mnie czarna głębia
ich nieskończoności

czy oczy bez dna
kryją pustkę w duszy?

przekonaj mnie
że jest inaczej...

jednak cogi


setki kilometrów
mgławica Magellana
słońca i cienie
na jakiejś półkuli

czy zakrywając mi oczy
swoimi obrazami świata
zaciemnisz mój

ja wiem najprościej
jest zdobyć zaufanie
potem przekonać do swoich
wizji rzeczywistości

pogodzenie się z tym
by moje gwiazdy lśniły
w twoich rękach
nie jest przecież tym
co mnie zatrzyma

na razie ciekawość
zasłania wszystko

ile piasku w dłoniach
Ci dam?
może jeśli poprosisz
zostanę na dłużej...

znów T.P. :)


Zabierzemy w tę podróż
i marzenia i chęci
trochę wspomnień –
choć byłych
do dziś jednak tak ważnych

zaplączemy się w sieci
i rozkoszy i pragnień
czy wydostać się zechcę
jeśli zdarzy się znów...

te ochoty i chcenia
są tak silne bo przecież
los nam dał niespodziankę
taką że lepsza cisza

szepty głosy w półmroku
tylko tyle aż tyle?
trwamy – chcemy
to prawda
nikt nam i nie zaprzeczy
ale czy ktoś przeczuwa
pst... będzie cdn ;)