środa, 24 sierpnia 2011
inny Miś inny Cortez...
zdobywca białogłów
czy raczej bieli fal
migotliwe słońce
odbija w twoich oczach
morskie bałwany
skłębione na wietrze
powolnym gestem
odgarniasz włosy
spod chmurnego czoła
czy rzeczywiście
masz już odpowiedzi
na swoje pytania...
Krzysiowi
Poplątane losy ludzie
chcesz rozplątać?
Lecz czy umiesz
bo problemy
są niemałe
ech ta psyche
czy odpuści
moze łyk
lub jakieś zioło
czy pomoże
nie znam przecież
odpowiedzi
na pytania
których mnóstwo
ale zbadam
jakoś dotrę
w korytarzach
pełnych mroku
i wirowań
dajesz siebie
lecz pokrętnie
niby szczerze
ale jednak
wciąż więc dumam
jaki los nam
dziś pisany albo jutro
krążą myśli
niespokojne
ucisz serce
ale trwoga
nie wiem sama
czy potrafię
w głębię wpaść
a co z wylotem?
wtorek, 23 sierpnia 2011
a jednak kadarek
Szczęśliwe zakończenia
bajek lub opowieści
są dobre dla tych
których myśli o śmierci
wepchnięte są
w podświadomość
jakie „będzie dobrze”
pocieszania i poklepywanie
skoro i tak ostatnią pieśnią
jest zawodzenie księdza
nad doczesną powłoką
jest ok - powiedz to
synowi płaczącym
nad umierajacą matką
wdowie w kirze
lub samemu sobie
gdy bezradnie walczysz
o haust powietrza...
kadarkowo...
W ciszy mrocznego poranka
zaglądam w siebie samą
oczekując objawienia
prawdy niczym błysku
w swoim ja
tyle myśli i pragnień
tyle przeczuć i wiary
że nowy dzień
da rozwiązanie
równania i wielkości
postawić znak mniejszości
między rozumem a czuciem
w którą stronę dziś
zaprowadzi mnie
łapczywe chwytanie
migotliwego szczęścia
to takie prozaiczne
a jednak wciąż
szukam odpowiedzi
na twoje
niezadane mi jeszcze
pytania
sobota, 20 sierpnia 2011
dziś...
słońce rozświetla
rzeczy i przestrzenie
oblewa jasnym światłem
ludzi i psy
uśmiech na twarzy
ziarnko piasku na dłoni
mieniące się morze
- ulotna chwila szczęścia
zatrzymuję w sobie
skrawki nieba
czy wystarczą mi
na krwawiące serce
przechodzącego obok...
Czas (N.K.)
oglądam kolorowe szkiełka
kalejdoskopu świata
tu gdzie światło wczoraj
dziś cień i smutek
mokra trawa
wczoraj miejsce spoczynku
wyschnięte koryto
dawnego źródła
z którego piły
dawno temu moje usta
nawet drzewo
o które opierałeś mnie
jest być może deską
rzuconą w morze
komuś na ratunek...
piątek, 19 sierpnia 2011
Grzesiowi....
idąc pustym korytarzem
wsłuchuję się w szepty
ludzi którzy żyli
tu kiedyś
czy ta plama to łzy
zaschnięte na posadzce
a może ślady ulewy
kawałki suchego podłoża
pożerane gwałtownie
przez płacz aniołów
nie pozwól być mi samej
nawet jeśli powiem żegnaj
przecież to takie proste
słońce drzewa i my
tak łatwe
a jednak -
trudno
zamienić czas mój i twój
w nasz
ile dni po ile dni przed....
Dla T.P.
jasnym świtem oczekuję
na zew krwi
niczym wilczyca
głodna i zachłanna
chłonę sobą
moje tęsknoty
ile pieszczot przed nami
by pragnienia i żądze
zamieniły się
w łagodny strumień
naszego zaspokojenia
dajemy sobie siebie
raz za razem
a jednak płoniemy
jak wtedy
gdy słońca blask
parzył nam ciała
przebijając
migocące liście...
środa, 17 sierpnia 2011
znów A.
delikatne dotknięcia
miękkie i uległe
muśnięcia pragnące
wzbudzić
większą
mocniejszą
silniejszą
siłę
przyciagania
gdzie kończę się ja
gdzie zaczynasz Ty
granica tak płynna
że kształty nasze
jawią się jednością
magiczny stan
ciagłego umierania...
tylko tyle
i aż tyle
mogę dać
składając ofiarę
ze swego ciała
wystarczy słowo
wydyszane w ciemności
prosto w moje
spragnione wargi
Modlitwa do....
w nowy dzień
oglądam
pagórki i lasy
widzę
słońce z wysoka
czuję
wiatr w oczy
wdycham
pełnię księżyca
zawsze rankami
obiecuję sobie
będę silna
ale nadchodzi dzień
później wieczór
i tylko gwiazdy
patrzą na mnie
jakbym czekały
na moje kolana
zgięte w natchnieniu
nie jestem pewna
czy moich modlitw
wysłucha jakikolwiek bóg...
czy któryś z nich
wie co to
pożar zmysłów
skoro są
aseksualni
jak stare kobiety :(
Smętnym krokiem...
jeśli jutro
zgaśnie słońce
w jedną chwilę
moje ciało
zamieni się w
materię
zgniliznę
pył
co o mnie zostanie
dla następnych
dzieci
kochałam
śniłam
marzyłam
byłam
tylko napis
wyryty
jednak tylko...
poniedziałek, 15 sierpnia 2011
Andrzejowi
naturalność
czy od niej zapłonie las
a może tylko Twój żar
schowany we wnętrzu
zamieni się w pożar krwi
chcę płonąć na stosie
twojego ciała
poparzmy się oboje
by następnego dnia
zgliszcza i popioły
zamieniły się
w nowego feniksa
pożądania
sobota, 13 sierpnia 2011
Im ;)
ustalenie granic
między
piekłem a niebem
mądrymi i głupcami
rozsądnymi i szalonymi
marzycielami i realistami
jeśli istnieją
to przyznam że
jesteśmy continuum
w zmieniającym się
wciąż kosmosie
ile słów potrzeba
by w końcu
przyznał się
ten i ów
że nic nie istnieje
na stałe
i nie ma nic
dającego sie
wcisnąć w ramy
ale to ich wybór
jestem bezsilna
by wciąż dawać im
wiarę nadzieję i miłość
Czy są moi ?
za horyzontem
miraż i ułuda
rozmywa w słońcu
i traci kolory
czy jednak wtedy
gdy zasłona zniknie
zobaczę prawdę
na twoim obliczu
próbuję rozpędzić
te dymne zapory
rozrywam czy dłońmi?
kokon twoich zmyślań
i dalej nie wiem
czy warto się trudzić
przecież są i tacy
którym tego brak
są jaśni jak fale
w promiennej zatoce
całują uśmiechem
więc czy chcę Twój ból?
wyrzucę z pamięci
zapomnę o Tobie
już nie chcę chwil ciemnych
jak wir co w oddali
odpływa - zostawia
na dnie posmak gorzki
i po co zarzekać
się przecież i tak
powrócę do Ciebie
gdy nuda ogarnie
mnie z nimi
głupota ludzka nie zna granic Grzesiu ;)
piątek, 12 sierpnia 2011
Jn.
Nowy dzień
bez szansy
na ciepło
kolejny raz
wyrywam z ciemności
swoje skrzydła
czy wyrywanie piór
wytrwale i beznamiętnie
uspokaja...
Bykom (MGC i GMc;)
Nabieram pewności
pomimo swarów i zatrzymań
że tylko słabość
zatrzymuje zło tego świata
bronisz się przed nią
wyrywasz z objęć
bo łagodność to nie to
czego oczekujesz
mięśnie ze stali
krzywy uśmieszek
i tylko w dali
migoce jak światełko
czyjeś pragnienie
odrzuć i opluj
wtedy poczujesz
siłę swego umysłu
bo przecież
durnie i idiotki
lecą jak ćmy
za pożądaniem
Tomkowi ;)
Ocean i puste przestrzenie
wielki spokój i niebyt prawie
ile razy określano ten stan
niedookreślony bo cóż słowa
niepełne kalekie nijakie
próbowano tysiące
może i miliony
ale cóż....
znów na bezdechu
trwam ?
Jak trwaniem to nazwać
skoro w zawieszeniu
czasami między niebem a piekłem
czasami wznoszę się
czasami spadam
i tylko
jak stukot w głowie
z piosenki Osieckiej
proszę o jeszcze
wtorek, 9 sierpnia 2011
Zbyszkowi
Na wyciagnięcie dłoni
czyjaś twarz lub kącik ust
dotykaj łagodnie
jakby od tego zależało
życie planety
całuj w uniesieniu
jakby za chwilę
miał odlecieć
motyl
o czerwonych jak krew
skrzydłach
kładź miękko
jakby potem
miał się skończyć
cały nasz
pożar serca
Tańczmy
Wiatr historii
rozwiewa włosy
Balcerowicz musi odejść
a jednak odszedł
ten drugi
co stoi za nami
pustka czy wyszczerzona
w szyderczym uśmiechu twarz
może grymas błazna
rzucona czapka trefnisia
a może jednak
wszystkowierzące oblicze
starego Boga
patrzącego na bawiące się dzieci
z pełnym podziwu
spojrzeniem
czemu życie to nie taniec
ja jednak wiem
pomimo wszystko
że ...
Rozmyślania o czwartej nad ranem
znów czerń nocy
znów czarni kowboje
w moich myślach
podświadomy strach
niezależnie ode mnie
pełza w moim wnętrzu
nie zaznam spokoju
póki blady świt
nie namaści mnie
złotą aurą
rozleje jasność
po pokoju
zamieni upiory
w anielskie kształty
pobieleją twarze
złagodnieja rysy
urosną skrzydła
a potem
rajska cisza
ogarnie mnie całą
Nocą
trybuszonowi
Bezsenną nocą
rozmyślam
o łódkach
sunących w bezkres
migotliwa woda
odbija miasta i lądy
z arabskiej baśni
zanurzyć się w nią
by poznać zapach
fenickich bazarów
sumeryjskich perfum
babilońskich róż
w ogrodach
Semiramidy
może sen
przyniesie
zaspokojenie głodu
na niezaznane?
niedziela, 7 sierpnia 2011
Dwa dni później ;)
Tomkowi
zawirowania
tak niezbędne
dla mojej egzystencji
zachowanie równowagi
spokój i cisza po
czy potrafię żyć
bez burz i nawałnic
obracających moje ciało
w bezwładną materię
przecież wtedy
nie czuję nic
prócz idealnej harmonii
zawirowania
tak niezbędne
dla mojej egzystencji
zachowanie równowagi
spokój i cisza po
czy potrafię żyć
bez burz i nawałnic
obracających moje ciało
w bezwładną materię
przecież wtedy
nie czuję nic
prócz idealnej harmonii
może ja
rozległy horyzont
bezkresna dal
skupiona na samej sobie
tak obojętna że aż boli
a jednak
chcę być jak ona
bez uczuć i chceń
a jednak
pomimo to
co jakiś czas
zamieniam się w wyspę
zdobywaną przez gorące fale
czwartek, 4 sierpnia 2011
latem...
Ktokolwiek na swojej drodze
spotka obcego wędrowca
co da by nie wyjść
na głupca
nie uśmiech
nie błysk w oku
nie radosć serca
może tylko
ciekawość
i zapomnienie
gdy tylko
nie widać postaci
czwartek, 28 lipca 2011
myślę więc...
W ciszy krystaliczne myśli
pojedyncze powiązania
neuronów i synaps
jak porozdzielać
każdą z nich
z osobna
by zająć się tylko nią
jedyną wziętą z tłumu
określić czego dotyczy
wspomnienia czy doznania
dobrego czy złego momentu
pięknego poranka
z całusami jak mgiełka
czy nocy z piorunami
z modlitwą o słoneczny świt
co ranek jednak
nurtuje
mój wewnętrzny spokój
i żar ich nietkniętych ciał...
środa, 27 lipca 2011
Orły sokoły ;)
wilgocią nabrzmiałe
powietrze i ziemia
wsiąkam w podłoże
przenikam myślami
ale czy na serio sądzę
że poznam sekrety
nieba i ziemi
skoro wszystko zmienne
a i ja jak pisklę
dojrzewam wciąż
zamieniając się
w kurę czy sokoła
a moze jednak raroga ?
poniedziałek, 25 lipca 2011
***
nawlekanie rozedrganych chceń
na nić wspomnień i marzeń
powolne dochodzenie
do prawdy która nie istnieje
to nierealne zamienić
swój światokosmos
na zrozumiałe dla innych
słowa
mozolnie próbuję
a i tak wiem
że nikt i nic
nie zatrzyma we mnie
pędu do wiedzy
o samej sobie
kalejdoskop myśli i pragnień
ograniczanie mnie
przez tych obok
budzi frustację
ile musi upłynąć dni
by zrozumieli
że to zatykanie ust
w czasie ekstazy
i tylko czasami
wolny duch
mojego jestestwa
płacze skulony
o 5 nad ranem
niedziela, 24 lipca 2011
Bajkę snuj :P
Słoneczna plaża
w blasku słońca
mrużysz oczy
czarne jak węgle
może jednak brązowy
kolor piwa i goryczy
zamkniętej na dnie czary
to takie prozaiczne
a jednak
wpatruję się w brązy
spotykanych mężczyzn
zastanawiając się
czemu
wybieram tylko ich...
Obok
obok
przechodzą ludzie
płynie rzeka
gwary i odgłosy
cywilizacji
kto wie
czy mi potrzeba
więcej ciszy
jest dobra dla mnie
jedynie wtedy
gdy słyszę
gorący oddech
w moich ustach
My
podróż
otwarte przestrzenie
lesiste ostępy
i nagle
wirowanie
nic już nie jest takie same
a może jednak
się mylę
poniedziałek, 18 lipca 2011
Te dni... (zatoczenie kręgu)
Zbyszkowi
Mozolnie nabieram tchu
przed ważnym dniem
który być może nadejdzie
tylko daj mi trochę czasu
bym określiła sama sobie
normy postępowania
Naganne ocenianie
gdzie w tym wszystkim ja
i doznania
bez których jestem cicha
jak harfa bez strun
Uśmiecham się do myśli
wspomnienia schowane w sercu
pojawiają się w miękkości ust
mówią - to miejsce było ogrodem
rozkoszy jak u Maleńczuka
Wpisana w okrąg
daję sobie sama
rozgrzeszenie na resztę ekstaz
wtorek, 28 czerwca 2011
Tuż po
dawanie (rad)
po uszach
przecież każdy
pilnuje swojego (nosa)
interesu
dotknięcie
obraża lub smuci
języki obracają
moje życie
oceniają -
postępuję nieetycznie
grzesznie
dziecinnie
tylko ich wibratory
przeciwko
moim kochankom
czemu czuję gorycz
zawsze po
jednak ranią...
środa, 22 czerwca 2011
miłości dziękuję ;)
romantyczność
ile w niej wahań
zatrzymania są dobre
tylko wtedy
gdy działamy
zgadzam się wtedy
na przerwy
w innym przypadku
nie daję przyzwolenia
Panie na niebieskiech
nie zsyłaj mi więcej
wirualnych kochanków :)
RAJ
rajskie zwierzęta
na płycie Maleńczuka
ich miękkie futra
dotyk
tak ważny
czy najważniejszy?
gładzisz
sunąc dłonią po skórze
czy jest coś
bardziej
szalonego
ekstatycznego
upajającego
niż chłonięcie
siebie
Markowo Jolkowe ...
męsko-damskie rozmowy
są tylko udane
gdy jednemu zależy
na drugiej
w innych okolicznościach
kara wina i nieprzebaczenie
jest na porządku dziennym
porządki nocne
są przecież
idealne
dopasowanie ciał...
w końcu Bóg
dał Adamowi Ewę
do towarzystwa ;)
wtorek, 21 czerwca 2011
Czy Bóg?
twoje polowanie
na ciało
podstępnie i w ciszy
zabierasz po kawałku
moją duszę
licząc na
przyzwolenie
nie wiem czy zechcę
ale przecież
samo polowanie
podnieca
niczym
drżące oczekiwanie
jeśli tylko
Bóg lubi rozkosz
rozumiem go
i wierzę mu
w całkowitości
piątek, 17 czerwca 2011
Zamknięta
precyzja i strzała
Tell i wolność
nie potrafię zrozumieć
czemu klatka i okowy
są wam niezbędne
do utrzymania mojego
ducha
w zbudowanym więzieniu
waszych niepowodzeń
każdy trzyma los na
wyciągnięcie dłoni
lecz ponoć jest lepiej
krytykowac i tłamsić
niż poczuć wiatr
na swoim policzku
GORYCZ
zatruta strzała
wystrzelona znienacka
trafia między oczy
czemu zazdrosne kobiety
usiłują zdeptać moje ja
nie patrząc na nic
kopią i plują
nie mogąc juz
kopulować
niedziela, 12 czerwca 2011
jedynemu1
czasami jestem jak woda
obmywająca smutki
tego świata
nie ma szans
na zatrzymanie
chyba że ktoś
złapie mnie za rękaw
nie wiem czy zechcę
zatrzymać się
dla Ciebie
zawsze jednak
zostaje nadzieja
czy jest moja...
Milcząca (dla G.)
zamknięte oczy
wyczekiwanie na dotyk
jeden bodziec
jeden ból
jedna góra
i czarny padół
nie wyrzekam się
ciszy
oddechu
zachłyśnięcia
odpływów
zatrzymań
jak zamienić
w milczenie
cząstkę
fragment
siebie
jak nie pisać/
mówić
robić...
skoro to też ja
Namiętność (dla Marka)
namiętność
boimy się gwałtowności
tracimy panowanie
kontrolę
jestestwo
człowieczeństwo
jesteśmy zwierzętami
szarpanymi siłą odwiecznego
pragnienia
ilu z nas
zaznało tej
/co to znaczy wznosić się
w jednym rytmie /
radości
nicości
szaleństwa
głodu i spełnienia
/a ile miłości/
poddaj się
poczuj...
/ile spojrzeń do ogarnięcia
i wysłania/
piątek, 10 czerwca 2011
MIŚ Z OKIENKA
wiedza to potęgi
kluczem otworzysz
bramę nie tylko
rozkoszy
przejdźmy
pojedynczo lub parami
to nieistotne
przecież liczy się
tylko ból...
istnienie
jest ważne tu i teraz
daj mi tylko chwilę
niczego innego
nie oczekuję
ten cynizm niszczy
pomaga jednak
żyć gruboskórnie
DEATH_INTJ
cieliste cielę
na mokrej trawie
nie żuje wcale
lecz jak ja strawię
twoje wyrazy
twoje złe słowa
czemu tu serca
no a tam głowa
nie wiem czy myśleć
o Tobie podle
wezmę porzucę
i będzie cudnie ;)
Diogenes też był cynikiem....
lata świetlne temu
byłam rosłam
tak
stajemy się cyniczni
z biegiem
lat
doświadczeń
mniej narażeni
na tych innych obok
szpilki igły dłuta
czy łatwo ranić?
powiedz mi
w skrytości serca
czemu
dotkliwie i cierpliwie
drążysz mnie...
melancholia
Krople
waleriany
na szybie
spływając krwią
moje ciało
jest przecież naturalne
że krwioobieg w środku
działa idealnie
dopóki
serce
moje serce?
zechce
opuścić ten padół
w odpowiednim
momencie
wtorek, 7 czerwca 2011
dotyk
Dawidowi
połączmy w jedność
stan mojej duchowości
czasami transem zwanej
z twoją izolacją
odszczepieniem od ludzi
mieszanka piorunująca
czy wprost przeciwnie
totalne niedogadanie
czasami nie rozumiem
co nas trzyma
na wyciagnięcie
dłoni...
połączmy w jedność
stan mojej duchowości
czasami transem zwanej
z twoją izolacją
odszczepieniem od ludzi
mieszanka piorunująca
czy wprost przeciwnie
totalne niedogadanie
czasami nie rozumiem
co nas trzyma
na wyciagnięcie
dłoni...
czas...
znaki czasu
dają znać o sobie
gdy zapinasz koszulę
zamykasz drzwi
odbierasz rzeczy
z pralni
proza życia
staje się po latach
magiczna
lustro
naszej pamięci
zamienia szarość w srebro
żółć w złoto
albo ciało w proch...
bowce - który?
pomiędzy palcami
przesypujemy piasek
zwany naszym istnieniem
ten motyw
jak kołowrotek
zatacza kręgi
daj mi swoje chwile
spędzone w pustym
oknie czata
otwarte drzwi
powiew wiatru
i smak życia
słono-gorzki
po latach
okazuje się
że tylko
pot-porażki-krew
umiejscowiają się
w czaszkach
naszych pamięci
cansado...
canzona
stukot bucików
włoski styl
echo zatrzaśnięte
w pustym pokoju
wsłuchaujesz się
w ten rytm
czy jeszcze
będzie czas
na rozpustę...
bowce
następny
Bajor czekajacy
w kolejce
Brel tak smutny
że żadna rzecz
nie jest ważniejsza
a jednak
czekając
na cud
porzucam
beznamiętnie
czy podle?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















































